Lampa skacze, Dziecko płacze
Zostałam fanką stawiania do kąta. A było to tak. Wczoraj o 7.32 Dziecko powiedziało - Chcę oglądać bajkę, jak lampa skacze na literkę I. A ja na to "nie". Wywołało to płacz na 57 minut, który przerwany został wyjściem do żłoba. Po powrocie płacz był kontynuowany. Na przykład w piaskownicy. - Chcę foremkę żółwiaaaaaaaa. No spoko, tylko że to nie nasza foremka. - Kochanie, pójdziemy kupić foremki? Poszliśmy. W sklepie foremki zostały grzecznie wybrane. - Ja chcę pociąg z przyczepą, aaaaaaaa. - Masz pociąg w domu, pobaw się tym chwilę i idziemy do piaskownicy. - Nie chcę do piaskownicyyyyyyyyy. Tu oberwałam w twarz trzymanym pociągiem i dłuższą chwilę trwało opanowywanie agresji, jej zamiana na zwykłą histerię, a następnie na powrót do pertraktacji pokojowych. - Nie chcę do piaskownicyyy. Buuuu. No to pojechaliśmy na przejażdżkę. Ja z jednym spuchniętym policzkiem i tak chyba wyglądałam na szczęśliwą matkę, którą chwilowo nie byłam. Zobaczyliśmy małą elektryczną kolejkę, taką w ...