wtorek, 7 października 2014

Uwaga, uwaga, luz

Uwaga, uwaga. Decyzja została spisana językiem urzędowym, opatrzona podpisem, opakowana w kopertę i wysłana. Teraz to ja czekam na decyzję. Decyzja kosztowała mnie dwa ataki paniki i 4 dziwne sny, w tym dwa dość przyjemne, i trochę pieniędzy. Nikt mi nie zarzuci, że działam szybko i bez przemyślenia. Zaledwie 3 lata dojrzewałam, słonica w ciąży by mnie przegoniła.
W związku z Decyzją mogłam wypić jakieś dobre wino i obgadać Ją w zadymionej kuchni z przyjaciółką. Mogłam również oddać się medytacyjnemu krojeniu dyni. Skorzystałam z obu opcji. A więc oprócz dowodu nadania listu poleconego, mam 5 litrów zupy dyniowej, 2 litry musu dyniowo jabłkowego oraz 4 litry musu dyniowego do dowolnego wykorzystania.
Mam również luz, że oto teraz już tak niewiele w tej sprawie ode mnie zależy, że kiwam sobie nóżką...

3 komentarze:

  1. brzmi prawi jak zaprzedanie duszy diabłu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, rozwód to grzech ciężki:-)

      Usuń
  2. A ja nie wiem o co kaman i musze w końcu nadrobić zaległośći!

    OdpowiedzUsuń