poniedziałek, 30 czerwca 2014

Kochani

Kochani, jesteście. Ja taka niestała, niekonsekwentna, niepisząca, a Wy mnie wciąż odwiedzacie.. Dziękuję!

Tytułem wyjaśnienia.
Cztery umowy tąpnęły moim życiem.
Potem Filozofia Fuck It zrobiła to ponownie.
Ciotki Puszczalskie (ale z zasadami) poprawiły dla lepszego efektu.

A teraz właśnie przed dwiema godzinami, przebywając w wakacyjnej wiligiaturze, w kufrze u rodziców znalazłam, uwaga, mój pamiętnik z lat 1993-2000 prowadzony w formie zeszytu oraz notatek na kartkach luźnych piórem wiecznym. I ozgrozo, przeczytałam z onanistycznym zapałem grafomana. Badania dokumentów autentycznych z epoki potwierdzają zjawisko, jakie kultywuję w moim życiu do dziś.  A mianowicie, czytam coś ze zrozumieniem, ulegam czarowi, integruję, zapominam fabułę oraz nazwiska bohaterów.

Z analizy pamiętnika wynika, iż jako dziewcze płoche byłam pod wpływem:
E.A. Poe
Eli Kazana
Erskina Caldwella
Kurta Voneguta
J.W. Goethego
Jackie Collins (i się tego nie wstydzę!!!)
Robera Silverberga
Jimmiego Page'a
Umberta Eco (i mi nie przeszło)
Anny Rice (trochę się wsydzę)
oraz Johna Fowlesa.

Przez zasadniczą część tamtego okresu, jednak pozostawałam pod urokiem Michała z VIIID, a następnie Piotra z IID.

Wydarzenia dzisiejszego poranka skłoniły mnie do reedycji posta, nad którym zaczęłam pracować dawno dawno dawno dawno temu. Post ów ukaże się za niedługo, czyli tuż po tym jak go przeczytam i pozbawię zasadniczych błędów ortograficznych.


PS Cytata z posta poprzedniego jest autorstwa Ruiza-Syna "Pięć poziomów przywiązania". Czytam, jestem na trzecim poziomie i boję się czytać dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz