czwartek, 13 grudnia 2012

Uwaga, zrzędzę.

Uczucie na dziś: zmęczenie.
Nie takie jak po siłowni, o nie. I nie takie jak po zarwaniu nocy, powiedzmy z dobrą książką. Niestety.
Dziś towarzyszy mi zmęczenie brakiem rutyny i rytmu. Rutyna jest do dupy, wiem, ale mimo wszystko pozwala się jako tako zestroić ze wszechświatem. Ja mam brak i się rozstroiłam. Nie wiem, co będę robić w najbliższych dniach i czy zdążę ze wszystkim. Czuję, że raczej nie.
Jestem również zmęczona samą sobą. Ogonem spraw niezałatwionych lub załatwionych po łebkach. Murem ze spraw, z którymi powinnam się zmierzyć, wykonać, przebudować i wyremontować, a zamiast tego obchodzę nie takim znowu szerokim łukiem.
Wyspą marzeń, na którą nie mam odwagi kupić sobie biletu. Ciepłym błotem, które nazywam maseczką lub body wrapem, podczas gdy jest tylko ciepłym błotem... No to sobie ponarzekałam.
Mam dwie opcje: albo się wezmę i zagonię moje osobiste krasnoludki do roboty, albo uruchomię całą potęgę filozofii F**k it i otworzę jakieś wino dziś wieczorem...

7 komentarzy:

  1. Napisalam dla Ciebie wiersz:

    Hej, dziewczyno
    nie martw sie
    i otworz wino

    Ladny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny!!! To haiku? Powieszę sobie na lodówce;) dziękuje!

      Usuń
    2. Powiedzialabym ze to raczej Ha Gie Wu,
      no ale czy ja sie znam?

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzień za dniem mi mija... Jakoś nie mogę zamknąć tego rozdziału...

      Usuń
  3. No, kurde...nie jest za fajnie ostatnio.
    Nie napiszę Ci "weź się w garść", skoro sama nie mogę.
    Wziąć się.
    A i wino już nie pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Daję sobie prawo być sobą, a nie byłabym sobą, gdybym chciała wszystkiemu dać radę a dawałam ;) Już potrafię być niedoskonała. I lepiej mi z tym :)))

    OdpowiedzUsuń