czwartek, 6 stycznia 2011

Temat rzeka

Dawno nie było o spaniu. A spanie jest ważne, kto nie śpi ten wie. Kto ma dzieci ten wie. No więc o spaniu.
Dziś Dziecko zasnęło rekordowo wcześnie o 20.54.
Poskakało mi po łóżku, złożyło zamówienie na hotwheelsa z rakietą, którego karnie odnalazłam pod lodówką, wysłuchało bajki, nie wiem czy ze zrozumieniem, bo padały pytania "a jak nazywało się słoneczko?", wysłało mnie na drugą turę poszukiwań, tym razem po kota Maurycego, którego również odnalazłam ku wielkiemu mojemu zaskoczeniu.
Na hasło "Gasimy światło" Dziecko zamiast zwyczajowego "jeeeeszczeeeee nieeeeee" odrzekło "ale ja chcę do swojego łóżka". I tu mnie dech zaparło i na moment straciłam zimną krew i zamiast play it cool zapytałam "na pewno?". Mój moment słabości nie został dostrzeżony i Dziecko bez wahania powtórzyło swoje życzenie. W popłochu wytrzepałam pościel z małego łóżeczka nie używaną od przed świąt co najmniej.
Dziecko się wymościło, poświeciło sobie biedronką (dzięki Siostro!), parę razy ziewnęło przeciągle mówiąc "ale ja nie chcę spać, mamo". Po czym zasnęło.
A ja mogę napić się własnej roboty nalewki ze świecznika, com go dostała pod choinkę, ale nie odważę się użyć w charakterze innym niż kieliszka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz