piątek, 2 października 2009

Zaleglosci

Bylam dzis i wczoraj (i jutro bede) na konferencji. Mowia nam tam, zeby blogowac, twittowac, facebookowac, goldenlinowac, linkedinowac, a nawet naszoklasowac. To wszystko w imie rozwijania wlasnej firmy oraz siebie samego jako osoby znaczacej cokolwiek w wirtualu. No wiec bloguje. Na inne nie mam czasu, ani pomyslu.
No wiec bylam na konferencji a M byl z Dzieckiem. I uwaga, bylo im razem dobrze, nie plakali, nie smsowali co 5 minut i ogolnie dali sie ponetworkingowac. Wspaniale! Chociaz z drugiej strony zenujace, ze wspanialym nazywam cos co powinno byc norma. Ale niech tam. Jest wspaniale:) oby tak dalej chlopaki!
No wiec w domu wspaniale, konferencja fajna, wakacje byly zaje.

To teraz o wakacjach.

1. Przede wszystkim, niech zyje all inclusive. To moje pierwsze doswiadczenie z takim luksusem. I sie przywiazalam, nie powiem. Teraz jak wybija 11 to moje kubki smakowe w akcie samoobrony zaczynaja produkowac posmak pinacolady. Musze isc na zakupy i kupic skladniki. Bede pic pinacolade co wieczor, a w weekendy o 11. I wieczorem tez.
Nie powiem, wyhodowalam jakis waleczek na brzuchu na tym AI, ale taki tluszcz zrobiony z alkoholu podobno sie prosto spala;)

2. Po drugie tesknilam do blogaska. Och jak tesknilam! Jak sie juz nabierze nawyku pisania, to jest formulowania zdan ze swoich mysli, nie da sie tych mysli po prostu zatrzymac w glowie. Moze moja glowa jest na to za mala, a moze to jest tak, ze jak juz sie raz otworzy myslom droge na zewnatrz, to one sobie chca wychodzic kiedy maja ochote. Powaznie mowiac, to po prostu uzaleznilam sie i mam nawyk ukladania zdan, robienia mentalnych notatek, a potem publikowania ich. Wiec postanowienie: nie jezdzic na wakacje bez internetu, a jesli juz, brac notes i pisac, pisac, pisac.

3. Po trzecie (uwaga, bedzie odkrywczo) wakacje z Dzieckiem sa inne niz bez. Zasadniczo roznia sie nastepujacymi elementami:
- podrozuje sie z proszkiem do prania i rzeczywiscie sie tego proszku uzywa
- AI sie oplaca, bo (pinaaaaacoladaaaa) i tak siedzi sie w okolicach basenu hotelowego
- najgoretsze godziny dnia spedza sie w pokoju hotelowym, bo Dziecko Spi
- oprocz portfela, paszportu i aparatu fotograficznego trzeba pilnowac rowniez pileczki i lopatki. Ludzie kradna!
- zamiast obserwowac kto na plazy/nad basenem jest grubszy a kto chudszy ode mnie, zajmowalam sie studiowaniem zachowan rodzicielskich i wyciagnelam niepokojace wnioski dotyczace mojej postawy. No wiec jestem matka-wariatka i uwazam ze wiekszosc osob powinna utracic prawa rodzicielskie.

4. Po czwarte poczynilam obserwacje na temat roznych narodowosci i oto moje wlasne stereotypy.

Anglik
Latwo go poznac w kazdej sytuacji, ale najlatwiej gdy jest rozebrany. Otoz cialo Anglika przyozdobione jest tatuazami bez wzgledu na jedrnosc i ponetnosc tegoz ciala. Na plazy wyrozna sie tym ze czyta, czesto gazete, ale zwykle czyta. W barze charakterystycznym dla Anglika drinkiem jest piwo.

Angielka
Oprocz tatuazy wyroznia ja tusza. Bez wzgledu na stroj i makijaz. Angielki sa tluste. Czytalam kiedys ze nadwaga jest narodowym problemem w Wielkiej Brytanii. Otoz mam wiadomosc: ten problem urosl do rangi miedzynarodowego, przynajmniej w okresie wakacji, gdy Angielki maja tendencje do podrozowania i rozbierania sie do bikini.

Rosjanin/Rosjanka*
Jesli w miejscowosci wakacyjnej napotka sie osobnika w koszuli/bluzce z kolnierzykiem, w spodniach z kantem, koszula w spodniach, pelnych butach, mozna miec pewnosc ze to Rosjanin/Rosjanka. Ludzie ci sa raczej smutni i bardzo bladzi. Unikaja kontaktu wzrokowego i nie usmiechaja sie (jak agenci KGB). W przeciwienstwie do Anglikow, bardzo slabo mowia po angielsku. Nie czytaja. Niektorzy pozwalaja swoim dzieciom sikac pod palme przy basenie. Skrupulatnie pilnuja swojego dobytku - idac na lunch zabieraja znad basenu wszystkie swoje akcesoria, lacznie z dmuchanym krokodylem, ktorego podczas posilku trzymaja pod stolem.
*Jestem rusofobem.

Szwedzi
Oprocz wygladu wyroznia ich duza liczba dzieci. Mam tego lata cieple uczucia do Szwedow, poniewaz jest to narod z ktorego wywodzi sie Stieg Larsson, ktory z kolei dostarczyl mi niezwyklych doznan czytelniczych.

Polacy natomiast sa chudzi i ladni. I czytaja.

2 komentarze:

  1. a co do punktu 4 - to ciekawe jak by wypadli Amerykanie w takim rankingu, haha

    OdpowiedzUsuń