Czytam w internetach , że zimno, jesień, szaruga, ciemno i ogólnie dekadencja i pełna wspominek schyłkowość. Mnie jeszcze nie trafiło, jeszcze tego nie czuję. Jesień jest kolorowa, słoneczna i malownicza z tymi porannymi mgłami. Przez okno wpada w ciągu dnia dużo słońca, w którym tańczy za dużo kurzu. Wcale nie marzy mi się sen zimowy. Chcę i ja jeszcze potańczyć zanim zamarznę. Chcę jeszcze trochę zupy z dyni, pieczonych jabłek i nalewki śliwkowej. Jeszcze dwie, trzy podróże zanim przyjdą mrozy na całego. Nie mam zdania w dyskusji czy przestawianie czasu jest dobre. Ale mnie to dobrze. Auta nie muszę skrobać z rana, nie siedzę w kubiku w openspejsie, nie wdycham naftaliny i cebulowych oddechów w autobusach. Mnie to dobrze. Syn się sam myje i ubiera z rana, śniadanie wciąga i jest gotowy zaledwie po jednej góra dwóch awanturkach. Korków prawie że nie ma, tylko jedno rondo w remoncie na trasie do szkoły. Ale w autku ciepło, milusio, muzyczka gra a kierowcy na drodze z pierwszeństwem p...
Komentarze
Prześlij komentarz