Fala
Walizka jeszcze nie rozpakowana, piasek z butów nie wytrzepany, a ja wciąż mam zawroty głowy... powiedzmy że od lotu, turbulencji, podróżowania. Było magicznie, jednorożce, pinakolada, tęcza i fontanny z serduszek. Obrzydliwie jednostajnie słodko!!! Było też pieprznie magicznie, a podświadomość to zawszony i podstępny kundel. Wywiodła mnie na manowce. Z zaskoczenia zaprowadziła ze słonecznej plaży nad betonowy basen, z rattanowego leżaka do łóżka przesiąkniętego łzami, z upału w wiatr i zawieruchę, czyli w przeszłość dokładnie sprzed roku. Nieświadomie i naiwnie (wciąż naiwnie, pfff) dałam się wywieść w te same kąty, pomiędzy te same trzciny i kraciaste obrusy, gdzie siedziałam sobie spokojnie uśmiechając się błogo znad lodowatej Alfy, gdy otrzymałam maila jak cios pięścią w splot słoneczny (tak to sobie przynajmniej wyobrażam), o tym co było rok temu. Wtedy wszystko do mnie zaczęło docierać. Dlaczego mnie mdli, dlaczego nie mam siły pedałować po prostej drodze, dlaczego cała t...