Posty

Moje książki

Post powstawał od miesięcy, może lat. Są takie książki, które wpłynęły na moje życie i pomogły mi odkryć moją tożsamość. Postanowiłam sobie je powspominać i wypisać. Nie są to ważne epokowe dzieła wielkich twórców i nie wracam do nich. Były mi potrzebne wtedy i nie chcę przeczytać ich ponownie, ze strachu, że wyjdzie na jaw ich szmirowatość i płytkość. Nie czytałam Platona ani Rousseau, ani nawet Bukowskiego. W moje ręce trafiały paperbacki, wygrzebane z tylnych rzędów, z koszy z przecenami, z tanich księgarni. Sporo czytałam od samego początku, czyli od zerówki, kiedy to jako nagrodę otrzymałam pozycję zatytułowaną "W piaskach pustyni" i sądziłam, że znalazłam mój pierwszy w życiu błąd drukarski - jednym z opisywanych zwierząt był waran :) Od tamtej pory pochłonęłam tysiące książek (pod koniec podstawówki pani bibliotekarka nie miała mi już nic do zaproponowania, na szczęście w zbiorach ojca był John Steinbeck i sporo Caldwella). Zaczynamy z grubej rury: Lucky by Jackie C...

Kochani

Kochani, jesteście. Ja taka niestała, niekonsekwentna, niepisząca, a Wy mnie wciąż odwiedzacie.. Dziękuję! Tytułem wyjaśnienia. Cztery umowy tąpnęły moim życiem. Potem Filozofia Fuck It zrobiła to ponownie. Ciotki Puszczalskie (ale z zasadami) poprawiły dla lepszego efektu. A teraz właśnie przed dwiema godzinami, przebywając w wakacyjnej wiligiaturze, w kufrze u rodziców znalazłam, uwaga, mój pamiętnik z lat 1993-2000 prowadzony w formie zeszytu oraz notatek na kartkach luźnych piórem wiecznym. I ozgrozo, przeczytałam z onanistycznym zapałem grafomana. Badania dokumentów autentycznych z epoki potwierdzają zjawisko, jakie kultywuję w moim życiu do dziś.  A mianowicie, czytam coś ze zrozumieniem, ulegam czarowi, integruję, zapominam fabułę oraz nazwiska bohaterów. Z analizy pamiętnika wynika, iż jako dziewcze płoche byłam pod wpływem: E.A. Poe Eli Kazana Erskina Caldwella Kurta Voneguta J.W. Goethego Jackie Collins (i się tego nie wstydzę!!!) Robera Silverberga Jimmi...

Cytat

"Mam wolność wchodzenia w najróżniejsze relacje i budowania związków z ludźmi, którzy mają różne preferencje i skłaniają się ku innym filozofiom i tradycjom. Potrafię zmienić zdanie, kiedy przestanę się w pełni zgadzać, lub - odwrotnie - zacznę potwierdzać moją zgodę całym życiem. To prawda w odniesieniu do każdego przekonania, jakiemu hołduję: zgadzam się z nim tak długo, jak chcę się zgadzać. Wiem przy tym doskonale, że jestem żywą istotą, która ma nieograniczoną możliwość zdobywania kolejnych doświadczeń życiowych z tą umową albo bez niej. Oto co uprawomacnia moje umowy: zawieram je, ponieważ tego chcę. To jest moja sztuka, moja umowa: pozwolić sobie na przeżywanie z miłością życia w jego ciągle zmieniającej się prawdzie."  Don Miguel Ruiz Jr. Brak czasu = brak komentarza

Odwaga

Przeczytałam (w zasadzie wysłuchałam) niedawno Apple Tree Yard by Louise Doughty. Jest tam taki fragment o odwadze, który mocno we mnie rezonuje. O tym, że z wiekiem stajemy się odważniejsi, że to co nas przeraża jako młodych ludzi, staje się w dojrzałym życiu pociągające i atrakcyjne. “We discovered that safety and security are commodities you can sell in return for excitement but you can never buy them back.” Czuję, że rośnie we mnie odwaga, by przekraczać granice i świadomie robić coś, co wzbudza lęk. Czasem nazywam to naiwnością. Szczególnie gdy wchodzę w coś potencjalnie niebezpiecznego z nadzieją, że wszystko dobrze się skończy. Ale jest to decyzja, by działać, a nie chować się. By wejść do jadalni i stanąć w obronie dziecka, bo jest małe i bezsilne, chociaż dziewczynka we mnie też się boi. Teraz będzie trochę spojlerów. Książka jest zwykła i niezwykła jednocześnie. Słuchając jej, miałam ochotę na bieżąco ją opowiadać, relacjonować i dyskutować o niej... Bardzo mocno r...

Niedaleko od Rogowa w leśnej dziupli mieszka sowa...

Obraz
... ale przyleciała na zwiady na moje osiedle i jej się spodobało. Pojawiła się w pewną sobotę po południu jako zarys sowy na tle ciemniejącego nieba. Siedziała na dachu domu tuż na skraju komina. Wzbudziła radość dzieci i dorosłych. W niedzielę w świetle poranka była tam nadal. Po południu sąsiedzi zebrali się na klatce i pokazywali ją sobie palcem. Zanim zaszło słońce, znalazł się ktoś z lornetką ornitologiczną i sowa w powiększeniu x100 okazała się piękna i wielka ze złoto-brązowym brzuchem i miedziano umaszczoną głową. Głową obracała zresztą jak to sowa o bardzo dużo stopni w każdą stronę. Sowa w ów poniedziałek. W poniedziałek sowa była. We wtorek sowa była. W środę była, więc zadzwoniłam do towarzystwa ornitologicznego i się dowiedziałam, że sowy tak robią. Znaczy tkwią w jednym miejscu, jak im tam dobrze i bezpiecznie. Latają przez około 1 h nocą i napełniają brzuchy myszami, a potem siedzą znowu. I że jak się rozglądają to im się unoszą pióra na głowie i są właśnie ...

Bardzo głupie coś

Obraz
Bardzo fajne coś znalazłam na fejsie. (Och, ile błędów gramatycznych można popełnić w jednym zdaniu, tyle co błędów życiowych w jedną sobotnią noc). I bardzo głupie to jest, o to: Zupełnie się z tym nie zgadzam. Na przykład nie zostawia się na fejsbuku śladów związku z mężczyzną żonatym, nawet jeśli związek ten trwa lata, bo na przykład mężczyzna ten nie odchodzi wciąż od swojej żony, gdyż na przykład stale ją kocha miłością wielką, tylko na przykład narobił sobie takiego bigosu z życia, że sam nie wie, jak to odkręcić i w sumie nikt, nawet połączone siły gugiel-fejsbuk, nie wiedzą. Albo się nie zostawia, gdy jest się na przykład w związku z mężczyzną, który nie ma konta na fejsbuku. Są tacy. Co nie ma żadnego związku ze związku zdrowiem.

Ja tu rządzę

Miałam przestać pisać bloga. Bo tak. Ale dostałam nową winietkę i jak tu nie pisać, jak taka ładna? No to napiszę, że niedawno zrobiłam sobie bardzo mądry test psychologiczny ułożony przez chińskiego naukowca, z którego wynikło że jestem : Zarządca - Utrzymuje wszystko w ładzie i porządku. Jesteś realistą i praktykiem. Jesteś także twardy i stanowczy. Zaczynasz działać, jak tylko podejmiesz decyzję. Jesteś dobry we wdrażaniu projektów oraz mobilizacji wszelkich sił i osób do ukończenia działań. Chcesz osiągać swoje cele w najbardziej efektywny sposób. Dobrze sobie radzisz ze wszystkimi szczegółami. Masz swoje jasno sprecyzowane standardy i trzymasz się ich, mając nadzieję, że inni również je osiągną. Niezachwianie trzymasz się swojego planu. Znane osoby o typie ESTJ: Saddam Hussein, dyktator Iraku Saddam mnie rozwalił. Czy ja nie mogę być Zarządcą jak Margaret Thatcher? Albo jak Juliusz Cezar? Ostatnie zdanie, zupełnie nietrafione. Poza tym sama prawda, tylko prawda, ale nie c...